Dołącz do czytelników
Brak wyników

Odc. 1. – Marzenie o predykcyjnym utrzymaniu ruchu instalacji

Artykuł | 22 grudnia 2020 | NR 4
0 58

Publikacje dotyczące utrzymania ruchu w znacznej części dotyczą możliwości stosowania różnych technik, które w różnych okolicznościach przyczyniają się do zwiększenia jego efektywności oraz koncentrują się na opisywaniu studiów przypadków pokazujących, w jaki sposób możliwe jest rozpoznawanie rozmaitych typów uszkodzeń majątku produkcyjnego.

 

Przyglądając się jednak działaniom służb UR w różnych przedsiębiorstwach, można także zauważyć, że dość często, i do tego całkowicie niezależnie, popełniają one bardzo podobne błędy powodujące, że ponoszone nakłady inwestycyjne na rozwiązania, których zadaniem jest wspomaganie oceny stanu technicznego, nie są tak efektywne, jak mogłyby być. W niektórych sytuacjach nawet długimi latami wykorzystywane są rozwiązania zaimplementowane dalece niepoprawnie, a w skrajnych przypadkach nawet w 100% błędnie. Jak w przypadku każdego naruszenia poprawności postępowania, także i tutaj te nieracjonalne działania wynikają najczęściej z luki w wiedzy oraz braku dostatecznego doświadczenia w stosowaniu rozwiązań z obszaru najlepszej praktyki.

Zainicjowana w tym numerze seria „Czarny humor w UR” będzie przedstawiać różne przypadki takich postępowań, które nie są odosobnione i które kierując się poprawnym celem, tzn. mając przyczynić się do polepszenia UR, uruchamiają procedury patologiczne, prowadzące do postępowań i wdrożeń obarczonych błędem. Tak więc pamiętając, że errare humanum est, to jednak perseverare diabolicum1.

 

Charakterystyka przedsiębiorstwa

W jednym z dużych przedsiębiorstw z „tradycją” znajduje się kilka instalacji cechujących się dużą samodzielnością biznesową. Przedsiębiorstwo ma pewne doświadczenia z wykorzystywaniem systemów monitorowania i zabezpieczenia (SM&Z) stanu technicznego stosowanych na rzecz prewencyjnego UR, natomiast posiada bardzo niewielkie doświadczenie z tzw. systemami diagnostyki. Zadaniem tych ostatnich jest lepsze rozpoznanie stanu technicznego i wspomaganie bardziej zaawansowanych form UR, tzn. takich, które bazują na bieżącym stanie technicznym majątku. W okresie, w którym w innych krajowych przedsiębiorstwach na maszynach krytycznych instalowane były pracujące w czasie rzeczywistym systemy diagnostyki, ono, w ramach restrukturalizacji, przeniosło zatrudnionych od lat diagnostów posługujących się sprzętem przenośnym do spółki córki i z tego poziomu, jeśli otrzymali zlecenie, to realizowali wsparcie diagnostyczne, wykorzystując sprzęt przenośny.

Natomiast powszechnie wiadomo, że to, co jest możliwe do osiągnięcia z pomocą czujników zainstalowanych na stałe, nie jest dostępne z pomocą czujników instalowanych doraźnie i po zrealizowanych pomiarach demontowanych.

 

Instalacja z inicjatywą

Konieczność przeprowadzenia jakiejś modernizacji jest doskonałą okazją do ulepszenia czy to procesu produkcyjnego, czy też formy UR, a w niektórych sytuacjach przyczynia się nawet do postępu w obu wymienionych obszarach.

Na każdej instalacji ww. przedsiębiorstwa wykorzystywanych jest kilka agregatów krytycznych, tzn. takich, których wypadnięcie z ruchu wpływa istotnie na wynik ekonomiczny osiągany przez instalację. Agregaty te w większości nie są nowe, natomiast zainstalowane na nich SM&Z prezentowały wysoki poziom nowoczesności ponad ćwierć wieku temu (przełom lat 80. i 90.). Niektóre z tych systemów wykorzystywały rzadko już współcześnie stosowane rozwiązania analogowe, pozostałe korzystały z wczesnych rozwiązań opartych na technice cyfrowej2. Kiedy do użytkownika dociera fakt, że dla takich, przed laty już wycofanych z produkcji systemów nie można uzyskać wsparcia serwisowego, budzi się refleksja, czy nie nadszedł czas, aby zainicjować proces wymiany takich systemów na produkty współcześnie dostępne.

 

Rola służb automatyki

Za SM&Z odpowiadają zazwyczaj służby automatyki. To w ich rękach leży dbałość o czujniki (zarówno służące pomiarom procesowym, jak i nadzorujące stan techniczny) oraz o elektronikę, do której te czujniki są podłączone. W przypadku pomiarów procesowych zazwyczaj pojedynczy sensor służy do wykonania jednego pomiaru. W zdecydowanej większości przypadków są to pomiary statyczne, bowiem sygnały z czujników procesowych podlegają relatywnie wolnym zmianom. W przypadku sygnałów wykorzystywanych do kontroli stanu technicznego w zdecydowanej większości przypadków oprócz sygnałów quasi-statycznych wykorzystywane są sygnały dynamiczne – jak to ma miejsce np. w przypadku drgań mechanicznych. W związku z tym, że tradycyjne systemy automatyki nie radziły sobie (i w zdecydowanej większości przypadków nie radzą sobie do dzisiaj) z sygnałami dynamicznymi, podłączenie takich czujników musi mieć miejsce do specjalizowanych systemów3 nadzoru stanu technicznego.

Marzeniem wielu automatyków jest posiadanie dla wszystkich pomiarów (tak procesowych, jak i stanu technicznego) czujników typu transmiter, tzn. takich, które generują st...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy